środa, 15 sierpnia 2012

!!!

Hej
Myślałam, że historia z tym blogiem potoczy się całkiem inaczej.
Wydaje mi sie, że nikt tego nie czyta a jeśli czyta to nie zostawia komentarzy i nie wiem o tym.
Czy na prawde tak trudno napisać co kolwiek? nawet jak wam sie nie podobało?
Mam kilka pomysłów na ten blog ale jak nie chcecie już go czytać to na razie go ZAWIESZAM do czasu bliżej nie określonego. Mam nadzieję, że wrócę tu jeszcze. A te kilka osób które go czyta będzie o mnie pamiętać! Do zobaczenia ;*

wtorek, 31 lipca 2012

3.

9 komentarzy = kolejny rozdział! 


A kolejną edycję XF wygrywa Cher ! - wykrzyknął prowadzący a ja ze szczęścia zaczęłam rodzić (tak byłam w ciąży)
-Mała, eeeej, ej! Spokojnie, nie krzycz to tylko sen! - ktoś stał nade mną i mną potrząsał
-Co.? cooo.? ja rodzę! aaaaaaaaaaa
-Cher !
-taak?
-Strasznie krzyczałaś musiał przyśnić Ci się jakiś koszmar. - powiedział Lou siadając koło mnie
-Jezu Lou, przepraszam, że Cię obudziłam.. - powiedziałam speszona
-Spoko, ja nie spałem przygotowywałem śniadanie dla nas bo zaraz wyjeżdżamy, zapomniałaś?
-Ach tak. Więc która jest godzina? - zapytałam zaspana dalej nie wiedząc co w około mnie się dzieję
-zaraz wybije 10. - odparł Lou
Szybko zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki trochę się ogarnąć. Ubrałam się w to i poszłam do kuchni na śniadanie które przygotował Lou.
Kanapki i sok pomaranczowy -> cud wręcz!
-Musimy sie zbierać bo potem będą korki. - powiedział Lou wnosząc walizki do auta
-Ok lecę tylko po torebkę na górę i już jestem
Szybko wbiegłam po schodach, o mało się nie zabiłam, zabrałam z łóżka to po co przyszłam i już byłam na dole.
Droga dłużyła się i dłużyła
Dojechaliśmy do naszego miasteczka
-To jak do kogo idziemy najpierw? - zapytał Lou
-Może do Ciebie?
Podjechaliśmy pod dom Lou i od razu usłyszeliśmy krzyki i śmiechy z podwórka az tu nagle coś chlap do wody, no tak dziewczynki skaczą do basenu - pomyśleliśmy. Weszliśmy do ogrodu i chwile minęło aż dziewczynki nas zauważyły aż tu nagle
-Lou, Lou co ty tu robisz? - podleciały wszystkie na raz i skoczyły na Louisa, uściskom nie było końca.
-Dzień Dobra pani - powiedziały bliźniaczki.
-hej dziewczynki, ja jestem Cher. Jak byłyście takie małe to razem z wami chodziłam na spacer, za pewno mnie nie pamiętacie co?  - mówiąc to ukucłam przed nimi a one mnie uściskały.
Z domu wybiegła zdezorientowana mam Lou. Od razu gdy nas zobaczyła przywitała gorąco i zaprosiła do środka, akurat przygotowywała deser dla dziewczynek, pomogłam jej a w tym czasie Lou nadrabiał czas w którym nie było go w domu i pilnie bawił się z dziewczynkami. Gdy opowiedzieliśmy mamie Lou co u nas stwierdziliśmy, że teraz pójdziemy odwiedzić moich rodziców. Było wprost tak samo. Te same pytania i wgl.
-dziękuję pani za wspaniałą kolację, ale ja już będe sie zbierał - powiedział lou wstając od stołu
-Zaczekaj odprowadzę Cię.
szliśmy, szliśmy, rozmawialiśmy i wspominaliśmy. Doszlismy do pewnej rzeczki było na niej coś typu "mini molo" Weszliśmy tam i usiedliśmy tak, że nasze nogi zwisały do wody. Louis objął mnie gdy zobaczył, że jest mi zimno i popatrzył mi prosto w oczy, ja zrobiłam to samo. Nagle nasze usta zaczęły się zbliżać do siebie już czułam jego oddech na swojej twarzy aż tu nagle
-HU HU - HU HU- dźwięk dobiegł z lasu no tak to sowa (-,-) - oboje wybuchliśmy śmiechem.
Po jakimś czasie postanowiliśmy się zbierać do domu tak wracając przez las szliśmy objęci.
-Cher patrz! pamiętasz co tam sie stało? - i wskazał na pewne drzewo.


Przepraszam, że taki krótki i beznadziejny ale pisałam i wymyślałam go teraz. Za jakiekolwiek błędy językowe i ortograficzne przepraszam. Miałam jeszcze dziś go nie dodawać ale było 8 komentarzy i głupio mi było nie dodać. A teraz skoro mam 11 obserwatorów to myślę, że stać was na 9 komentarzy? ;>  Jak myślicie co stało się przy tym drzewie? Kto zgadnie temu zadedykuje kolejny rozdział! ale uprzedzam, nie jest to proste za to dość banalne :)
Do następnego! ;-*

niedziela, 22 lipca 2012

2.

Zbiegła ze sceny, pobiegłem za nią. Była w swoim tymczasowym pokoju. Nie płakała, była twarda, choć w oczach miała łzy, siedziała na łóżku. Podszedłem do niej i ją przytuliłem kucając przed nią.
-Co teraz będzie?  - zapytałem
-A co ma być? Wyjadę
-NIE - nie pozwoliłem jej dokończyć - dopiero Cię odzyskałem a już bym miał Cię stracić? Nie rób mi tego, proszę!
-Ale Lou
-Nie ma żadnego ale. Przed castingiem do XF kupiłem mieszkanie. Zamieszkasz tam, potem zobaczymy co dalej
-Lou! daj mi dokończyć
-No dobrze
-Więc wyjadę do rodziców, nie wiem czy pamiętasz ale jesteśmy sąsiadami - kąciki jej ust lekko się podniosły
-Poczekaj, po programie pojedziemy tam razem, proszę
-Lou
-Cher
-No dobrze
Pobiegłem po klucze. Ona sie pakowała. Nie płakała ale widziałem ten smutek w jej oczach. dałem jej klucze i kazałem tam na siebie zaczekać. Pożegnałem sie i patrzyłem jak odjeżdża. Czułem, że teraz kiedy zamieszka u mnie będe miał możliwość odbudowania tego co się zepsuło. Ale to zależy tylko i wyłącznie od niej. Bo ja nadal ją kocham!
-Lou chodź spać, czeka nas ciężki tydzień - wyrwał mnie z zamyśleń Zayn
*tydzień później*
-W kolejnym odcinku nie zobaczymy.... One Direction - ściszył głos prowadzący. Było mi przykro, to była wielka szansa dla nas. Niestety nie udało nam się. tradycyjnie pożegnaliśmy się z fanami jak również podziękowaliśmy im. Spakowałem swoje rzeczy. Pożegnałem się z chłopakami i pojechałem do domu w którym czekała na mnie Cher i miła niespodzianka - kolacja. Nie bardzo miałem teraz na to ochotę ale nie chciałem jej robić przykrości. jednak potem nie żałowałem to co przygotowała było wyśmienite. A jeszcze lepszy był widok Cher całej w skowronkach. Taki widok odciągał mnie od tego, że odpadliśmy. cały wieczór przegadaliśmy, piliśmy alkohol, oglądaliśmy filmy, opowiadaliśmy sobie co działo się za ten czas gdy sie nie widzieliśmy. Bardzo dużo się zmieniło. W końcu usnęliśmy wtuleni w siebie.
-Dzień dobry śpiochu - przywitał mnie ten śnieżnobiały uśmiech za którym tak bardzo tęskniłem. I dalej nie mogłem uwierzyć, że znów JĄ spotkałem. To było jak cud, niesamowite uczucie
-No witaj kwiatuszku - przywitałem Cher
-To co dziś robimy? Jedziemy do domu?
-Nieeeeee. proszę spędźmy ten dzień razem tylko ty i ja - uśmiechnąłem się
-No niech będzie, więc co proponujesz rycerzu?
-Moja mała księżniczko zabiorę Cię dziś na zakupy, do kina i na basen a kolacje przyrządzimy razem, co ty na to?
-Świetnie, biegnę się umyć, przebrać i wgl
-Okay ja przygotuję w tym czasie śniadanie
-Nie musisz, jest gotowe, w kuchni na stole
-Jesteś wspaniała, uwielbiam Cię
-A ja Cię nie
-Przecież wiem, że tak
-Lecę sie przebrać - krzyknęła jeszcze gdzieś z góry
Zjadłem śniadanie, ubrałem się a Cher była już gotowa, wyglądała przepięknie, zresztą jak zwykle
-To ja proponuję iść spacerkiem w stronę centrum i do kina - zaproponowałem
-Okej, Oby nie na horror
-O taaaak
-O nieeee
-O taaak
-Tomlinson! Bo będe musiała z tobą spac !
-O to mi właśnie chodzi -  powiedziałem z chytrym uśmieszkiem
-Osz ty!
Po zakończonym seansie jakim był oczywiście horror postanowiliśmy pójść na zakupy.
-Chodźmy jeszcze do tego sklepu
-Cher ja już nei mam siły a jeszcze basen nas czeka
-no proszę, proszę tylko jeden
-Okej, ale ostatni
Po zakupach i basenie wróciliśmy do domu i przygotowaliśmy kolację jaką była pizza - nasze ulubione danie. Przy robocie dużo się ubawiliśmy jak i zmarnowaliśmy wiele mąki bo większość wylądowała na nas a nie w cieście. Było wesoło. Gdy pizza się piekła my umyliśmy się i gotowi zjedliśmy wspólnie przygotowany posiłek.




Przepraszam, że tak długo musieliście czekać ale nie było mnie. Rozdział pisałam wczoraj na szybko więc nie jest najlepszy bo nie zdążyłam  go dopracować a poza tym dawno nie pisałam i tak jakoś wyszło. Mam nadzieję, że bardzo was nie zawiodłam. Następny za 8 komentarzy ;d 
Kocham was <3 ;-* 

niedziela, 1 lipca 2012

Kochani!

Moi drodzy. Wiem, że teraz was zapewne rozczaruję za co baaaaaaardzo przepraszam.
No i na początek chcę wyjaśnić dlaczego nie ma rozdziału
- była nauka, poprawianie ocen. - chyba rozumiecie. Ale to się skończyło wtedy miałam dużo swoich problemów i nawet nie myślałam o opowiadaniu a teraz jest tak strasznie gorąco, że NIC się nie chcę. Rozdział mam tak napisany z pół ale jutro wyjeżdżam na kolonię i nie będzie mnie 2 i pół  tygodnia. Poza tym teraz i tak nikt nie czyta bo wszyscy wyjeżdżają.
Więc tak co do rozdziału to ja wiem tzn mam w głowie mniej więcej scenariusz jak to ma wyglądać ale nie umiem z tego nic porządnego sklecić. ;o Codziennie próbuję coś napisać ale to i tak tylko 1-2 zdania które na drugi dzień marzę, zmieniam bo mi się po prostu nie podobają.. OBIECUJĘ na 100% pod koniec lipca ewentualnie na początku sierpnia pojawi się rozdział i będzie dodawany regularnie. Ale jeśli by mi się jednak udało napisać coś szybciej to oczywiście dodam! Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że rozumiecie <3.

UDANYCH WAKACJI! 

wtorek, 12 czerwca 2012

1

*Louis*
Tak, to właśnie dziś, idę do X Factora, mam nadzieję, że się dostanę.
Czekałem przed budynkiem coś ok 4-5 godzin.
Po zaśpiewaniu wybranego kawałka usłyszałem 4 TAK. Skakałem jak głupi a jurorzy śmiali się ze mnie. Nie dziwię im się musiało to wyglądać bardzo komicznie. Za tydzień miało się odbyć kolejne przesłuchanie. Strasznie chciałem się podzielić moim szczęściem z Cher ale nie miałem odwagi, żeby do niej zadzwonić ani nawet napisać SMS .
*tydzień później*
Zaśpiewałem kolejną piosenkę ale kazali mi poczekać. Po kilku godzinach zawołali nas wszystkich i wymienili nazwiska tych którzy przeszli dalej, wymieniali i wymieniali i nagle usłyszałem
-Cher Lloyd
Powiedzieli jeszcze kilka nazwisk a ja stałem oszołomiony, nawet nie liczyło się to, że mojego nazwiska nie wymienili, liczyło się to, że ONA tu jest. Szukałem jej w tłumie ale nie udało mi się jej znaleźć. Popatrzyłem na moją rękę, ta bransoletka, to sprawiło, że do oczu napłynęły mi łzy
- Bądź twardy stary - mówiłem do siebie.
Kierowałem się do wyjścia gdy usłyszałem swoje nazwisko w głośnikach, nie reagowałem szedłem dalej.
-Louis! wołają Cię - usłyszałem ten głos, znów ten głos, ten którego tak strasznie mi brakowało. Odwróciłem się i od razu ją przytuliłem.
-Cher wróciłaś!!
-Tak Lou, wróciłam
-Louis Tomlinson, powtarzamy ostatni raz - znów ten głos z głośnika
-Idź już. To dla Ciebie szansa
Wypuściłem ją z objęć.
-Chodź ze mną
Przed wejściem na scenę krzyknęła tylko
-Trzymam kciuki!
I została za kulisami a ja wszedłem na scenę
Był tam Simon, i czterech innych chłopaków mniej więcej w moim wieku. Powiedzieli nam, że mamy za dobre głosy, żeby odpaść ale nie ma tyle miejsc więc żeby zostać musimy się złączyć w grupę.
-Co mi szkodzi, zawsze to jakaś szansa - pomyślałem.
-Ja w to wchodzę - odezwałem się pierwszy
-To i ja - powiedział lokowaty
-No niech będzie - zgodził się blondyn
-Jak wy to i ja - Liam bodajże
-Zayn? - Zapytał Simon
-No.. yyy Jestem z wami.
Ucieszyliśmy się wszyscy i zrobiliśmy "niedźwiadka" . Tak właśnie poznałem czwórkę tych wariatów. Gdy Simon wyjaśnił nam co i jak od razu pobiegłem do Cher i wszystko jej opowiedziałem, cieszyła się tak bardzo jak ja. Podniosłem jej rękę do góry miała na niej bransoletkę ode mnie, poczułem ciepło w okolicy serducha.
-Nosisz ją jeszcze? - zapytałem a raczej stwierdziłem
-Zawsze ją noszę
-To tak jak ja.
Tygodnie w X Factorze mijały, nie miałem dużo czasu, żeby pogadać z Cher ciągle tylko próby i próby. Ale obiecaliśmy sobie, że po zakończeniu programu na pewno się spotkamy. Dziś mają wybrać kto dostanie się do półfinału. My z chłopakami bardzo się stresujemy, chcemy wypaść jak najlepiej.
Zaśpiewaliśmy, jurorzy ocenili nas świetnie. Cher też poszło znakomicie jednak nasze losy zależą od widzów.
-Głosy podliczone.... pieeeeeeeerwszeeeeeeee mieeeeeeejjjjjjjsceeeee zaaaaaajmuuuuuujeeeeeee (ktoś tam) oooooodrazuuuuu zaaaa niiim uuuuloooooookoooooooowaliiiiiiiii siiiiiiiiiię chłooooooooooooppcyyyyyyyyy z (jakiegoś tam zespołu)
-O nie zostaliśmy tylko my i Cher.
Nie wiedziałem jak to będzie.
-Trzeeeeeeeeeeeciieeeeeeeeeeee iiiiiiiiiiiii czwaaaaaaaaaaaaaaaaarteeeeeeeeeee mieeeeeeeeeeeeeejsceeeeeeeeeeeeeeeeeee róóóóóóóóżżżżżżżżżżzniąąąąąąą sięęęęęęęęę tyyyyyyyyyyyyyyyylkooooooooooooo jeeeeeeeeeeednyyyyyyyyyyyyym głooooooooooseeeeeeeeeeeeeeem Jak myślicie kto to będzie? Jak myślicie kto odpadnie? I Cher i One Direction wypadli świetnie. W                 następnym             odcinku        niestety               nie zobaczymy      
-zaraz zabiję tego prowadzącego za to, że tak przedłuża          
-Nie zobaczymy Cher - powiedział ściszonym głosem.
Widziałem jak do oczy Cher napływają łzy
-Kochani, dziękuję za te wspaniałe tygodnie, nie spodziewałam się, że tak długo tu pobędę. Jest to wielkie przeżycie. Na prawdę cieszę się, że miałam szansę tu być. Dziękuję moim rodzicom, bo to dzięki nim tu jestem. Dziękuję Louisowi, nie wiem czy wiecie ale to mój najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Życzę jemu i całemu One Direction oby zaszli jak najdalej. Powodzenia Louis - popatrzyła na mnie - Kocham Cię.
I zbiegła ze sceny. Wiem, że to tylko przyjacielskie "Kocham Cię" ale i tak spowodowało ogromne ciepło w okolicy mojego serducha.




Wiem, wiem nic specjalnego. Wgl to mi się wydaje zepsuty. -,- w zeszycie był jak by lepszy.. 
Dziękuję z caaałego serca za 10 komentarzy to serio motywuje. (: I nie wiedziałam, że prolog wywoła takie emocje w was ale bardzo mnie to cieszy. Następny rozdział jak bd 11-12 komentarzy. (: <3 

niedziela, 10 czerwca 2012

Prolog.

15 lat temu
-Cher teraz ty gonisz!
-Berek
-Lou chce mi się pić, chodźmy do domu!
-Moja mam upiekła świetne ciasto, biegniemy do mnie?
-Ok, kto pierwszy? ;>
I tak mijało nam dzieciństwo, codziennie w swoim towarzystwie, codzienne wygłupy, codzienne śmiechy, spacery,
lato w basenie, zima w śniegu, wiosna w kwiatach a jesień w liściach a najważniejsze jest to, że w swoim towarzystwie.
Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi.
5 lat temu
-Zostaniesz moją dziewczyną?
-Lou, tak, tak oczywiście, że tak ty wariacie.
To było na dyskotece przez rok byliśmy najlepszą parą.
Rok później
Ostatni dzień szkoły i my zakochani w sobie, wakacje mijały fantastycznie. Lecz nadszedł ten ostatni dzień. Lou idzie do innej szkoły ja do innej. Nie chcę tego ale muszę mu to powiedzieć, ja wyjeżdżam na drugi koniec Anglii. Obawiam się, że nasza miłość tego nie przetrwa, obawiam się, że już nigdy więcej się nie zobaczymy. To będzie całkiem inne, całkiem nowe życie.
-Hej kochanie, o czym chciałaś pogadać?
-Louis, jutro pierwszy dzień szkoły ja wyjeżdżam 600km stąd.
-Damy radę - przerwał mi, chodź widziałam, że jego oczy się zaszkliły.
-Nie Lou, nie damy rady, to jest strasznie daleko.
-Będziemy się spotykać w weekendy.
-Lou moich rodziców na to nie stać, to jest za dużo kilometrów, twoich na pewno też.
-Czy to koniec z nami? - po jego policzkach popłynęły łzy, po moich też.
-Pamiętaj o mnie - ujęłam jego dłoń w swoją, wsadziłam do niej bransoletkę z rzemyku do której doczepione było srebrne serce z jednej strony : forever z drugiej : Cher, to dlatego, że kiedyś to ja dostałam od niego identyczną na której było : forever i Lou. Ostatni raz go pocałowałam a on mnie mocno przytulił.
-Nie musimy się rozstawać, wyjadę z tobą - powiedział zapłakany Lou
-Lou to tu jest twoja wymarzona szkoła, pamiętasz jak bardzo Ci na niej zależało?
-Na tobie zależy mi bardziej!
-Lou, los tak chciał, Nie zapomnij o mnie - odwróciłam się i wtedy lunął deszcz. Ja odeszłam a Lou stał tam zapłakany, zresztą ja też nie szczędziłam sobie łez. Ryczałam jak głupia. Tak bardzo go kochałam.


no tak 1 rozdział będzie jak bd 6 komentarzy! <3 . 
Jak już mówiłam blog : http://moomeents.blogspot.com/ został założony na spontana. Narracja była zła i wgl. W tym postaram się bardziej pracować nad wyglądem i wgl. (:  Aczkolwiek nie zostaje on zawieszony rozdziały też będe tam dodawała. 
Do następnego! <3 

Bohaterowie

Cher Lloyd
 Urodziła się 28 lipca 1993r 
Jest zwariowana, śmieszna ma wiele pomysłów na życie, świetny wokal i
prawdziwego przyjaciela Lou. Przez ostatnie kilka lat nie utrzymuje z nim
kontaktu ale cały czas o nim pamięta. 

Louis William Tomlinson

Urodził się 24 grudnia 1991r
Również jest zwariowany, nieobliczalny szalony i `postrzelony` jednym słowem
WARIAT! 
Jego najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa jest Cher. 
Nie widzieli się przed dłuższy czas ale on o niej pamięta. 
Czy jedna wspólna decyzja zmieni ich całe dotychczasowe życie? 

Harry Edward Styles

Urodził się 1 lutego 1994
Słodki loczek. Ma świetny głos ale czy uda mu się wybić w karierze piosenkarza? 

Liam James Payne


Urodził się 29 sierpnia 1993
Przystojny, rozważny i opiekuńczy ale zabalować też lubi.

Niall James Horan

Urodził się 13 września 1993
Słodki blondynek, uwielbia jedzenie, lubi się zabawić i wiele dziewczyn się w nim kocha.

Zayn Javadd Malik

Urodził się 12 stycznia 1993
Chłopak o zabójczym uśmiechu, i zniewalającym głosie, szuka
tej jedynej