9 komentarzy = kolejny rozdział!
A kolejną edycję XF wygrywa Cher ! - wykrzyknął prowadzący a ja ze szczęścia zaczęłam rodzić (tak byłam w ciąży)
-Mała, eeeej, ej! Spokojnie, nie krzycz to tylko sen! - ktoś stał nade mną i mną potrząsał
-Co.? cooo.? ja rodzę! aaaaaaaaaaa
-Cher !
-taak?
-Strasznie krzyczałaś musiał przyśnić Ci się jakiś koszmar. - powiedział Lou siadając koło mnie
-Jezu Lou, przepraszam, że Cię obudziłam.. - powiedziałam speszona
-Spoko, ja nie spałem przygotowywałem śniadanie dla nas bo zaraz wyjeżdżamy, zapomniałaś?
-Ach tak. Więc która jest godzina? - zapytałam zaspana dalej nie wiedząc co w około mnie się dzieję
-zaraz wybije 10. - odparł Lou
Szybko zerwałam się na równe nogi i pobiegłam do łazienki trochę się ogarnąć. Ubrałam się w to i poszłam do kuchni na śniadanie które przygotował Lou.
Kanapki i sok pomaranczowy -> cud wręcz!
-Musimy sie zbierać bo potem będą korki. - powiedział Lou wnosząc walizki do auta
-Ok lecę tylko po torebkę na górę i już jestem
Szybko wbiegłam po schodach, o mało się nie zabiłam, zabrałam z łóżka to po co przyszłam i już byłam na dole.
Droga dłużyła się i dłużyła
Dojechaliśmy do naszego miasteczka
-To jak do kogo idziemy najpierw? - zapytał Lou
-Może do Ciebie?
Podjechaliśmy pod dom Lou i od razu usłyszeliśmy krzyki i śmiechy z podwórka az tu nagle coś chlap do wody, no tak dziewczynki skaczą do basenu - pomyśleliśmy. Weszliśmy do ogrodu i chwile minęło aż dziewczynki nas zauważyły aż tu nagle
-Lou, Lou co ty tu robisz? - podleciały wszystkie na raz i skoczyły na Louisa, uściskom nie było końca.
-Dzień Dobra pani - powiedziały bliźniaczki.
-hej dziewczynki, ja jestem Cher. Jak byłyście takie małe to razem z wami chodziłam na spacer, za pewno mnie nie pamiętacie co? - mówiąc to ukucłam przed nimi a one mnie uściskały.
Z domu wybiegła zdezorientowana mam Lou. Od razu gdy nas zobaczyła przywitała gorąco i zaprosiła do środka, akurat przygotowywała deser dla dziewczynek, pomogłam jej a w tym czasie Lou nadrabiał czas w którym nie było go w domu i pilnie bawił się z dziewczynkami. Gdy opowiedzieliśmy mamie Lou co u nas stwierdziliśmy, że teraz pójdziemy odwiedzić moich rodziców. Było wprost tak samo. Te same pytania i wgl.
-dziękuję pani za wspaniałą kolację, ale ja już będe sie zbierał - powiedział lou wstając od stołu
-Zaczekaj odprowadzę Cię.
szliśmy, szliśmy, rozmawialiśmy i wspominaliśmy. Doszlismy do pewnej rzeczki było na niej coś typu "mini molo" Weszliśmy tam i usiedliśmy tak, że nasze nogi zwisały do wody. Louis objął mnie gdy zobaczył, że jest mi zimno i popatrzył mi prosto w oczy, ja zrobiłam to samo. Nagle nasze usta zaczęły się zbliżać do siebie już czułam jego oddech na swojej twarzy aż tu nagle
-HU HU - HU HU- dźwięk dobiegł z lasu no tak to sowa (-,-) - oboje wybuchliśmy śmiechem.
Po jakimś czasie postanowiliśmy się zbierać do domu tak wracając przez las szliśmy objęci.
-Cher patrz! pamiętasz co tam sie stało? - i wskazał na pewne drzewo.
Przepraszam, że taki krótki i beznadziejny ale pisałam i wymyślałam go teraz. Za jakiekolwiek błędy językowe i ortograficzne przepraszam. Miałam jeszcze dziś go nie dodawać ale było 8 komentarzy i głupio mi było nie dodać. A teraz skoro mam 11 obserwatorów to myślę, że stać was na 9 komentarzy? ;> Jak myślicie co stało się przy tym drzewie? Kto zgadnie temu zadedykuje kolejny rozdział! ale uprzedzam, nie jest to proste za to dość banalne :)
Do następnego! ;-*
wtorek, 31 lipca 2012
niedziela, 22 lipca 2012
2.
Zbiegła ze sceny, pobiegłem za nią. Była w swoim tymczasowym pokoju. Nie płakała, była twarda, choć w oczach miała łzy, siedziała na łóżku. Podszedłem do niej i ją przytuliłem kucając przed nią.
-Co teraz będzie? - zapytałem
-A co ma być? Wyjadę
-NIE - nie pozwoliłem jej dokończyć - dopiero Cię odzyskałem a już bym miał Cię stracić? Nie rób mi tego, proszę!
-Ale Lou
-Nie ma żadnego ale. Przed castingiem do XF kupiłem mieszkanie. Zamieszkasz tam, potem zobaczymy co dalej
-Lou! daj mi dokończyć
-No dobrze
-Więc wyjadę do rodziców, nie wiem czy pamiętasz ale jesteśmy sąsiadami - kąciki jej ust lekko się podniosły
-Poczekaj, po programie pojedziemy tam razem, proszę
-Lou
-Cher
-No dobrze
Pobiegłem po klucze. Ona sie pakowała. Nie płakała ale widziałem ten smutek w jej oczach. dałem jej klucze i kazałem tam na siebie zaczekać. Pożegnałem sie i patrzyłem jak odjeżdża. Czułem, że teraz kiedy zamieszka u mnie będe miał możliwość odbudowania tego co się zepsuło. Ale to zależy tylko i wyłącznie od niej. Bo ja nadal ją kocham!
-Lou chodź spać, czeka nas ciężki tydzień - wyrwał mnie z zamyśleń Zayn
*tydzień później*
-W kolejnym odcinku nie zobaczymy.... One Direction - ściszył głos prowadzący. Było mi przykro, to była wielka szansa dla nas. Niestety nie udało nam się. tradycyjnie pożegnaliśmy się z fanami jak również podziękowaliśmy im. Spakowałem swoje rzeczy. Pożegnałem się z chłopakami i pojechałem do domu w którym czekała na mnie Cher i miła niespodzianka - kolacja. Nie bardzo miałem teraz na to ochotę ale nie chciałem jej robić przykrości. jednak potem nie żałowałem to co przygotowała było wyśmienite. A jeszcze lepszy był widok Cher całej w skowronkach. Taki widok odciągał mnie od tego, że odpadliśmy. cały wieczór przegadaliśmy, piliśmy alkohol, oglądaliśmy filmy, opowiadaliśmy sobie co działo się za ten czas gdy sie nie widzieliśmy. Bardzo dużo się zmieniło. W końcu usnęliśmy wtuleni w siebie.
-Dzień dobry śpiochu - przywitał mnie ten śnieżnobiały uśmiech za którym tak bardzo tęskniłem. I dalej nie mogłem uwierzyć, że znów JĄ spotkałem. To było jak cud, niesamowite uczucie
-No witaj kwiatuszku - przywitałem Cher
-To co dziś robimy? Jedziemy do domu?
-Nieeeeee. proszę spędźmy ten dzień razem tylko ty i ja - uśmiechnąłem się
-No niech będzie, więc co proponujesz rycerzu?
-Moja mała księżniczko zabiorę Cię dziś na zakupy, do kina i na basen a kolacje przyrządzimy razem, co ty na to?
-Świetnie, biegnę się umyć, przebrać i wgl
-Okay ja przygotuję w tym czasie śniadanie
-Nie musisz, jest gotowe, w kuchni na stole
-Jesteś wspaniała, uwielbiam Cię
-A ja Cię nie
-Przecież wiem, że tak
-Lecę sie przebrać - krzyknęła jeszcze gdzieś z góry
Zjadłem śniadanie, ubrałem się a Cher była już gotowa, wyglądała przepięknie, zresztą jak zwykle
-To ja proponuję iść spacerkiem w stronę centrum i do kina - zaproponowałem
-Okej, Oby nie na horror
-O taaaak
-O nieeee
-O taaak
-Tomlinson! Bo będe musiała z tobą spac !
-O to mi właśnie chodzi - powiedziałem z chytrym uśmieszkiem
-Osz ty!
Po zakończonym seansie jakim był oczywiście horror postanowiliśmy pójść na zakupy.
-Chodźmy jeszcze do tego sklepu
-Cher ja już nei mam siły a jeszcze basen nas czeka
-no proszę, proszę tylko jeden
-Okej, ale ostatni
Po zakupach i basenie wróciliśmy do domu i przygotowaliśmy kolację jaką była pizza - nasze ulubione danie. Przy robocie dużo się ubawiliśmy jak i zmarnowaliśmy wiele mąki bo większość wylądowała na nas a nie w cieście. Było wesoło. Gdy pizza się piekła my umyliśmy się i gotowi zjedliśmy wspólnie przygotowany posiłek.
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać ale nie było mnie. Rozdział pisałam wczoraj na szybko więc nie jest najlepszy bo nie zdążyłam go dopracować a poza tym dawno nie pisałam i tak jakoś wyszło. Mam nadzieję, że bardzo was nie zawiodłam. Następny za 8 komentarzy ;d
Kocham was <3 ;-*
-Co teraz będzie? - zapytałem
-A co ma być? Wyjadę
-NIE - nie pozwoliłem jej dokończyć - dopiero Cię odzyskałem a już bym miał Cię stracić? Nie rób mi tego, proszę!
-Ale Lou
-Nie ma żadnego ale. Przed castingiem do XF kupiłem mieszkanie. Zamieszkasz tam, potem zobaczymy co dalej
-Lou! daj mi dokończyć
-No dobrze
-Więc wyjadę do rodziców, nie wiem czy pamiętasz ale jesteśmy sąsiadami - kąciki jej ust lekko się podniosły
-Poczekaj, po programie pojedziemy tam razem, proszę
-Lou
-Cher
-No dobrze
Pobiegłem po klucze. Ona sie pakowała. Nie płakała ale widziałem ten smutek w jej oczach. dałem jej klucze i kazałem tam na siebie zaczekać. Pożegnałem sie i patrzyłem jak odjeżdża. Czułem, że teraz kiedy zamieszka u mnie będe miał możliwość odbudowania tego co się zepsuło. Ale to zależy tylko i wyłącznie od niej. Bo ja nadal ją kocham!
-Lou chodź spać, czeka nas ciężki tydzień - wyrwał mnie z zamyśleń Zayn
*tydzień później*
-W kolejnym odcinku nie zobaczymy.... One Direction - ściszył głos prowadzący. Było mi przykro, to była wielka szansa dla nas. Niestety nie udało nam się. tradycyjnie pożegnaliśmy się z fanami jak również podziękowaliśmy im. Spakowałem swoje rzeczy. Pożegnałem się z chłopakami i pojechałem do domu w którym czekała na mnie Cher i miła niespodzianka - kolacja. Nie bardzo miałem teraz na to ochotę ale nie chciałem jej robić przykrości. jednak potem nie żałowałem to co przygotowała było wyśmienite. A jeszcze lepszy był widok Cher całej w skowronkach. Taki widok odciągał mnie od tego, że odpadliśmy. cały wieczór przegadaliśmy, piliśmy alkohol, oglądaliśmy filmy, opowiadaliśmy sobie co działo się za ten czas gdy sie nie widzieliśmy. Bardzo dużo się zmieniło. W końcu usnęliśmy wtuleni w siebie.
-Dzień dobry śpiochu - przywitał mnie ten śnieżnobiały uśmiech za którym tak bardzo tęskniłem. I dalej nie mogłem uwierzyć, że znów JĄ spotkałem. To było jak cud, niesamowite uczucie
-No witaj kwiatuszku - przywitałem Cher
-To co dziś robimy? Jedziemy do domu?
-Nieeeeee. proszę spędźmy ten dzień razem tylko ty i ja - uśmiechnąłem się
-No niech będzie, więc co proponujesz rycerzu?
-Moja mała księżniczko zabiorę Cię dziś na zakupy, do kina i na basen a kolacje przyrządzimy razem, co ty na to?
-Świetnie, biegnę się umyć, przebrać i wgl
-Okay ja przygotuję w tym czasie śniadanie
-Nie musisz, jest gotowe, w kuchni na stole
-Jesteś wspaniała, uwielbiam Cię
-A ja Cię nie
-Przecież wiem, że tak
-Lecę sie przebrać - krzyknęła jeszcze gdzieś z góry
Zjadłem śniadanie, ubrałem się a Cher była już gotowa, wyglądała przepięknie, zresztą jak zwykle
-To ja proponuję iść spacerkiem w stronę centrum i do kina - zaproponowałem
-Okej, Oby nie na horror
-O taaaak
-O nieeee
-O taaak
-Tomlinson! Bo będe musiała z tobą spac !
-O to mi właśnie chodzi - powiedziałem z chytrym uśmieszkiem
-Osz ty!
Po zakończonym seansie jakim był oczywiście horror postanowiliśmy pójść na zakupy.
-Chodźmy jeszcze do tego sklepu
-Cher ja już nei mam siły a jeszcze basen nas czeka
-no proszę, proszę tylko jeden
-Okej, ale ostatni
Po zakupach i basenie wróciliśmy do domu i przygotowaliśmy kolację jaką była pizza - nasze ulubione danie. Przy robocie dużo się ubawiliśmy jak i zmarnowaliśmy wiele mąki bo większość wylądowała na nas a nie w cieście. Było wesoło. Gdy pizza się piekła my umyliśmy się i gotowi zjedliśmy wspólnie przygotowany posiłek.
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać ale nie było mnie. Rozdział pisałam wczoraj na szybko więc nie jest najlepszy bo nie zdążyłam go dopracować a poza tym dawno nie pisałam i tak jakoś wyszło. Mam nadzieję, że bardzo was nie zawiodłam. Następny za 8 komentarzy ;d
Kocham was <3 ;-*
niedziela, 1 lipca 2012
Kochani!
Moi drodzy. Wiem, że teraz was zapewne rozczaruję za co baaaaaaardzo przepraszam.
No i na początek chcę wyjaśnić dlaczego nie ma rozdziału
- była nauka, poprawianie ocen. - chyba rozumiecie. Ale to się skończyło wtedy miałam dużo swoich problemów i nawet nie myślałam o opowiadaniu a teraz jest tak strasznie gorąco, że NIC się nie chcę. Rozdział mam tak napisany z pół ale jutro wyjeżdżam na kolonię i nie będzie mnie 2 i pół tygodnia. Poza tym teraz i tak nikt nie czyta bo wszyscy wyjeżdżają.
Więc tak co do rozdziału to ja wiem tzn mam w głowie mniej więcej scenariusz jak to ma wyglądać ale nie umiem z tego nic porządnego sklecić. ;o Codziennie próbuję coś napisać ale to i tak tylko 1-2 zdania które na drugi dzień marzę, zmieniam bo mi się po prostu nie podobają.. OBIECUJĘ na 100% pod koniec lipca ewentualnie na początku sierpnia pojawi się rozdział i będzie dodawany regularnie. Ale jeśli by mi się jednak udało napisać coś szybciej to oczywiście dodam! Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że rozumiecie <3.
No i na początek chcę wyjaśnić dlaczego nie ma rozdziału
- była nauka, poprawianie ocen. - chyba rozumiecie. Ale to się skończyło wtedy miałam dużo swoich problemów i nawet nie myślałam o opowiadaniu a teraz jest tak strasznie gorąco, że NIC się nie chcę. Rozdział mam tak napisany z pół ale jutro wyjeżdżam na kolonię i nie będzie mnie 2 i pół tygodnia. Poza tym teraz i tak nikt nie czyta bo wszyscy wyjeżdżają.
Więc tak co do rozdziału to ja wiem tzn mam w głowie mniej więcej scenariusz jak to ma wyglądać ale nie umiem z tego nic porządnego sklecić. ;o Codziennie próbuję coś napisać ale to i tak tylko 1-2 zdania które na drugi dzień marzę, zmieniam bo mi się po prostu nie podobają.. OBIECUJĘ na 100% pod koniec lipca ewentualnie na początku sierpnia pojawi się rozdział i będzie dodawany regularnie. Ale jeśli by mi się jednak udało napisać coś szybciej to oczywiście dodam! Jeszcze raz przepraszam. Mam nadzieję, że rozumiecie <3.
UDANYCH WAKACJI!
Subskrybuj:
Posty (Atom)